Artykuł napisany

  • on 20.04.2010
  • at 07:44
  • by mdgs_pl

Sklepy z ideą

Brytyjczycy nie wyrzucają zbędnych (nie mylić ze zniszczonymi) przedmiotów do śmietnika.

Nieużywane ubrania, zabawki, książki czy płyty z muzyką przekazują do charity shops.

Wielu Polaków utożsamia charity shops ze znanymi z ojczyzny lumpeksami. Nic bardziej mylnego!

W Anglii i Walii zarejestrowanych jest ponad 190 tys. organizacji charytatywnych. Obok wielkich, międzynarodowych instytucji są także mniejsze, często o charakterze lokalnym. Zakres działalności tych przedsięwzięć jest rozległy – od ochrony praw człowieka przez pomoc ludziom nieuleczalnie chorym po ochronę środowiska naturalnego.

Ważnym źródłem finansowania organizacji charytatywnych są charity shops (w wolnym tłumaczeniu „sklepy dobroczynne”) – jedna z wizytówek Wielkiej Brytanii. Od ponad 60 lat sklepy te stanowią nieodzowny element wyspiarskiej rzeczywistości. Większość klientów sklepów dobroczynnych doskonale zdaje sobie sprawę z zasad ich funkcjonowania. Ludzie wiedzą, że kupując produkt w takim miejscu, wspierają konkretną działalność. Oxfam, międzynarodowa organizacja humanitarna zajmująca się m.in. zwalczaniem głodu na świecie, jest właścicielem 700 tego typu punktów sprzedaży. Jej przedstawiciele przyznają, że charity shops są istotnym elementem ich pracy: nie tylko wypracowują konkretny zysk, ale także pozwalają nagłaśniać akcje, którymi się zajmują.

Praca każdego charity shop opiera się przede wszystkim na wolontariuszach. Zazwyczaj każda taka placówka posiada tylko jeden płatny etat – menedżera. Pozostała część personelu pracuje bezpłatnie.

Rarytasy na półkach

Charity shops od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. Wpływają na to m.in. niskie ceny i szeroki asortyment. Już za kilka funtów możesz kupić przyzwoitej jakości koszulę, która w firmowym sklepie kosztowałaby przynajmniej trzy razy więcej. Obok odzieży sklepy te oferują m.in. pościel, koce, naczynia, książki, zabawki, filmy czy płyty CD. W większych miastach bez problemu znajdziesz też charity shops sprzedające używane meble czy sprzęt elektroniczny.

Najwięcej sklepów dobroczynnych znajduje się oczywiście w Londynie. Niektóre z nich, zwłaszcza te w drogich dzielnicach, oferują produkty z najwyższych półek. Nikogo nie dziwią tu sukienki Versace, torebki Diora czy garnitury Armaniego. Wszystko w idealnym stanie za cenę przynajmniej kilkukrotnie niższą niż w firmowym butiku. Nikt też nie dziwi się, że klientami tych „przybytków” są również ludzie z pierwszych stron gazet. Kiedy przed dwoma laty zrobiono zdjęcie Victorii Beckham wychodzącej ze sklepu Oxfam, w krótkim czasie liczba jego klientów potroiła się.

Źródło:  gazeta.pl